Wiatrak „Koźlak” „Antoni” Leszno
Na spokojnej ulicy Strumykowej w Lesznie stoi drewniany wiatrak, który przez ponad dwa stulecia mielił ziarno dla mieszkańców miasta. „Antoni” to jeden z dwóch zachowanych w mieście wiatraków typu koźlak – charakterystycznych budowli, które kiedyś otaczały Leszno licznym pierścieniem. W XVIII wieku takich młynów było tu 84, dziś pozostały tylko dwa. Ten konkretny egzemplarz zachował się w doskonałym stanie i wciąż robi wrażenie swoją solidną konstrukcją.
Wiatrak nosi imię ostatniego leszczyńskiego młynarza – Antoniego Prałata, który prowadził go aż do 1993 roku. Nie jest to przypadkowa nazwa nadana przez urzędników, ale autentyczne dziedzictwo rodzinne. Budowla przeszła na córkę młynarza, Bronisławę Skrzypczak, i do dziś pozostaje własnością prywatną.
- autentyczne dziedzictwo młynarstwa
- unikalna konstrukcja koźlaka
- doskonały stan zachowania
- ciekawy kontrast z zabudową
- możliwość zwiedzania z przewodnikiem
Koźlak – wiatrak na czterech nogach
Nazwa „koźlak” może brzmieć zabawnie, ale doskonale opisuje konstrukcję. Cała drewniana budowla opiera się na czteronożnym koźle – stabilnej podstawie, która pozwala obracać korpus młyna za pomocą dyszla. To kluczowe rozwiązanie techniczne, bo śmigła musiały być zawsze ustawione pod wiatr.
Wiatrak zbudowano w drugiej połowie XVIII wieku z drewna dębowego i sosnowego. Ma cztery śmigła, które przez wieki wyłapywały wielkopolskie wiatry i zamieniały ich energię na pracę kamieni młyńskich. Do 1957 roku działał wyłącznie na siłę wiatru – co w praktyce oznaczało uzależnienie od pogody i konieczność cierpliwego czekania na odpowiednie warunki. Antoni Prałat unowocześnił młyn, montując napęd elektryczny, co pozwoliło na regularną pracę niezależnie od kaprysów aury.
W XX wieku wiatrak „Antoni” był w stanie zmielić około 1,5 tony ziarna żyta i pszenicy. Pracował nieprzerwanie do śmierci 87-letniego młynarza w 1993 roku – był wtedy jednym z ostatnich czynnych wiatraków w regionie.
Zabytek techniki w miejskiej zabudowie
Dziś wiatrak stoi pośród zwykłej zabudowy mieszkaniowej, co tworzy ciekawy kontrast. Ulica Strumykowa to kameralna okolica przy Wilkońskiego i Zacisze – spokojna część Leszna, gdzie drewniany młyn wygląda jak gość z innej epoki. Właśnie to nietypowe sąsiedztwo sprawia, że budowla robi szczególne wrażenie. Nie stoi na otwartym polu ani w skansenie, ale w żywej tkance miasta.
W 2013 roku wiatrak przeszedł gruntowną modernizację. Wymieniono gont na dachu i ścianie nawietrznej – prace przeprowadził specjalistyczny zakład stolarski z Brenna. Kosztowało to 30 tysięcy złotych, które sfinansowano z budżetu miasta dzięki dotacji przyznanej przez Radę Miejską. Właściciele dbają o stan zabytku, więc konstrukcja prezentuje się naprawdę dobrze.
Historia młynarstwa w Lesznie
Trudno dziś wyobrazić sobie Leszno otoczone dziesiątkami wiatraków, a przecież w 1795 roku działało tu 84 takie młyny. Stanowiły nieodłączny element krajobrazu i podstawę lokalnej gospodarki – bez nich nie było mąki, a bez mąki nie było chleba. Wiatraki kręciły się na obrzeżach miasta, wyłapując wiatry znad wielkopolskich pól.
Większość z nich nie przetrwała XX wieku. Industrializacja, wojny, zaniedbanie i po prostu upływ czasu zrobiły swoje. Z całego tego imponującego zespołu pozostały tylko dwa obiekty przy ulicy Strumykowej. Drugi z nich – również typu koźlak – został wybudowany w 1705 roku i też stoi nieopodal, choć w gorszym stanie.
Antoni Prałat był żywą historią młynarskiego rzemiosła. Pracował nie tylko w Lesznie, ale też w Osiecznej, a w latach okupacji obsługiwał młyn wodny w okolicach Szczecinka na Pomorzu Zachodnim. Do późnych lat życia prowadził album dokumentujący remonty i przemiany swojego koźlaka.
Co można zobaczyć
Wiatrak znajduje się w rękach prywatnych, więc zwiedzanie od środka nie jest standardowo dostępne. Można go jednak podziwiać z zewnątrz – drewniana konstrukcja, cztery śmigła i charakterystyczna sylwetka na koźle robią wrażenie nawet bez wchodzenia do środka. To dobry punkt na krótki przystanek podczas spaceru po Lesznie, szczególnie dla osób zainteresowanych zabytkami techniki i historią rzemiosła.
Warto przyjść tu jesienią – okolica prezentuje się wtedy szczególnie malowniczo, a drewno wiatraka pięknie komponuje się z jesiennymi barwami. Można zrobić kilka zdjęć i pomyśleć o czasach, gdy takie budowle były czymś powszechnym, a nie turystyczną osobliwością.
Dla kogo to miejsce
Wiatrak zainteresuje przede wszystkim miłośników zabytków techniki i historii. To nie jest atrakcja na całe popołudnie – raczej punkt na mapie podczas zwiedzania Leszna. Można połączyć wizytę z innymi miejscami w mieście: parkiem im. Leszczyńskich Satyryków, Centrum Kultury i Sztuki czy muralam Stanisława Grochowiaka, które znajdują się niedaleko.
Rodziny z dziećmi też mogą się tu zatrzymać – dzieciaki zazwyczaj są ciekawe, jak działały takie młyny, a drewniana konstrukcja wygląda jak z bajki. Nie ma tu jednak placu zabaw ani innych rozrywek, więc wizyta będzie krótka. Dla fotografów i osób lubiących nietypowe miejsca to dobry adres – wiatrak w miejskiej zabudowie to widok, którego się nie spotyka na co dzień.
Praktyczne informacje o Wiatraku Antoni w Lesznie
Wiatrak stoi przy ulicy Strumykowej 3 w północnej części Leszna. Dojazd samochodem nie sprawia problemów – to mieszkaniowa dzielnica z normalnym układem ulic. Można zaparkować w okolicy i dojść pieszo. Z centrum miasta to kilka minut jazdy.
Ponieważ obiekt jest własnością prywatną, nie ma ustalonych godzin zwiedzania ani opłat za wstęp. Można go oglądać z zewnątrz przez cały czas – wystarczy zachować szacunek dla prywatności właścicieli i nie wchodzić na teren posesji bez pozwolenia. Na obejrzenie wiatraka i zrobienie zdjęć wystarczy 10-15 minut.
Drugi zabytkowy wiatrak również znajduje się przy ulicy Strumykowej, pod numerem 1. Można zobaczyć oba podczas jednego spaceru, choć ten drugi jest w gorszym stanie technicznym. Dla osób głębiej zainteresowanych młynarstwem warto rozważyć wycieczkę do pobliskiej Osiecznej, gdzie działa Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa z czterema odrestaurowanymi wiatrakami.
Leszno ma więcej do zaoferowania niż tylko wiatraki – to miasto z ciekawą historią i kilkoma wartościowymi zabytkami. Wiatrak „Antoni” to dobry punkt na mapie jednodniowej wycieczki po mieście, szczególnie jeśli ktoś lubi miejsca autentyczne, bez turystycznego zgiełku.
